Klaudia & Joachim
Do Willi Tadeusz dojechaliśmy późnym popołudniem. W jeden z tych zimowych dni, kiedy świat robi się trochę cichszy. Mgła wisiała nisko nad drogą. W środku było dokładnie tak, jak można sobie wyobrazić kameralne zimowe wesele. Ciepłe światło, rozmowy przy stołach, bliscy ludzie, którzy nie przyszli „na imprezę”, tylko naprawdę na ślub Klaudii i Joachima. Od razu poczuliśmy ten spokojny rytm dnia. Bez pośpiechu, bez napięcia. Tak jakby wszyscy wiedzieli, że to ma być po prostu dobry, bliski czas. A gdzieś pomiędzy gośćmi pojawiała się Zorza, ich pies. Sprawdzała stoły, krążyła między ludźmi i wyglądała, jakby była absolutnie pewna, że to wszystko dzieje się również trochę dla niej.
Reportaż ślubny w Willi Tadeusz
Ceremonia była bardzo bliska. Dosłownie i w przenośni. Goście stali tuż obok, prawie na wyciągnięcie ręki. Nie było wielkiej sceny ani dystansu, raczej poczucie, że wszyscy są częścią tej samej chwili. Klaudia i Joachim patrzyli na siebie z tym spokojem, który pojawia się, kiedy wszystko jest już oczywiste. Ich przysięgi były proste i bardzo szczere. Bez wielkich słów, ale z takim ładunkiem emocji, że w pewnym momencie w sali zrobiło się naprawdę cicho. Z aparatem przy oku często patrzymy na takie momenty trochę przez filtr – kadru, światła, ruchu. Ale są chwile, kiedy to wszystko na moment znika i po prostu czujemy, że uczestniczymy w czymś bardzo prawdziwym.
Kameralne przyjęcie w Willi Tadeusz
Na chwilę wyszliśmy też przed willę. Mgła nadal była tam, gdzie ją zostawiliśmy. Świat wyglądał miękko i trochę filmowo. Klaudia i Joachim na moment zwolnili, odetchnęli zimowym powietrzem i po prostu stali obok siebie, śmiejąc się z czegoś, czego już nawet nie pamiętamy. Reszta dnia potoczyła się bardzo naturalnie. Bez scenariusza, który trzeba odhaczać punkt po punkcie. Ktoś opowiadał historię przy stole, ktoś inny zaczynał taniec trochę spontanicznie, dzieci biegały między krzesłami, a Zorza co jakiś czas pojawiała się w kadrze, jakby pilnowała, żebyśmy nie zapomnieli zrobić jej zdjęcia. Kiedy później pakowaliśmy sprzęt, w środku nadal było słychać śmiech i rozmowy. I pomyśleliśmy, że właśnie takie dni lubimy najbardziej. Ciche, prawdziwe i pełne małych momentów, które tworzą jedną dużą historię.
Miejsce ślubu: Willa Tadeusz
Fotograf ślubny: White Heart Fotografia