michalina & filip
Michalina i Filip kochają las i wszystko, co się z nim wiąże. Zbieranie grzybów to ich wspólna pasja, rytuał, który celebrują każdej jesieni. Deszcz nie był przeszkodą – wręcz przeciwnie. Dodał wszystkiemu tajemniczości i subtelnej romantyczności. Z każdym krokiem w głąb lasu mijaliśmy wysokie paprocie i pochylone od wilgoci gałęzie, a w powietrzu unosiła się mieszanka zapachu ziemi, mokrych liści i jesieni.
Sesja narzeczeńska w lesie
Niektóre historie zaczynają się zupełnie niepozornie – tak jak ta sesja narzeczeńska Michaliny i Filipa. Nie było w niej spektakularnych zachodów słońca ani złotych promieni przedzierających się przez korony drzew. Była za to wilgoć w powietrzu, zapach mokrego mchu i delikatny szum deszczu uderzającego o liście. Od początku wiedzieliśmy, że to nie będzie typowa sesja – i właśnie to sprawiło, że stała się tak wyjątkowa.
Filip z wprawą wypatrywał grzybów, a Michalina z ekscytacją podbiegała do każdego znaleziska, ciesząc się jak dziecko. Ich radość była tak naturalna, że nie musieliśmy nic reżyserować. Śmiali się, przekomarzali, chowali pod gęstymi koronami drzew, gdy deszcz przybierał na sile. Nie każda sesja wymaga perfekcyjnej pogody, czasem wystarczy autentyczna historia, emocje i para ludzi, którzy po prostu cieszą się sobą. Michalina i Filip pokazali nam, że miłość potrafi rozgrzać nawet w deszczowy dzień, a my mieliśmy zaszczyt uchwycić to w naszych kadrach.